środa, 11 grudnia 2013

Essence Metal Glam cienie



Po ogromnie dłuuuugiej, albo i jeszcze dłuższej przerwie mam nadzieję znaleźć chwilę więcej czasu na pisanie czegoś, a trochę się tego nazbierało :) Dzisiaj krótko o cieniu, cieniu który był tak prześliczny i cudownie się skrzył z resztą jak cała gama jego kolorowych kolegów na sklepowej półce, że nie sposób było się oprzeć. Mowa o Essence Metal Glam mój kolor to 04 Sparkle all night cudny czarny z lekkimi zielono - niebieskimi drobinkami. Niestety te cudne drobinki z wierzchniej warstwy cienia szybko się zdzierają a pod spodem zostaje czarny metaliczny cień, drobinki nie są już tak moce i intensywne, ogólnie jak na czarny kolor kryje nie najmocniej. W świetle widać ten śliczny połysk zieleni i niebieskiego co jest dużym plusem, bo w tym cały urok tego cienia :) Myślę, że jaśniejsze cienie przynajmniej w moim przypadku sprawdziły by się lepiej, bo od czarnego na prawdę wymagam ogromnego krycia, a że gama kolorów serii jest spora i większość na prawdę zachęca, myślę, że jeszcze sprawdzę jakiś jaśniejszy bo trudno im się mimo wszystko oprzeć. :) Nie wiem jeszcze jak z utrzymywaniem się cienia na powiece, będę to testować na dniach :)






czwartek, 31 października 2013

Yankee Candle na Halloween.

 
Czy może być coś fajniejszego w świecie zapachów na Halloween niż pachnąca seria wosków od Yankee Candle? Do tej pory wydawało mi się, że nie. Ogromnie, ogromnie ciekawa i zafascynowana kupiłam candy Corn i Witches' Brew, jako, że Halloween ma "to coś" w sobie myślałam, że woski mnie oczarują równie mocno. Wyszło trochę na przekór.

Witches' Brew

Już sam kolor wosku i naklejka ogromnie mi się spodobały, rozważałam też kupno słoiczka z racji tego, że było by więcej palenia a on sam w sobie też jest śliczny :) Obiecałam, że zapalę sobie ten właśnie wosk w Halloween, ale nie wytrzymałam, może i dobrze...  Naczytałam się wieeeelu pozytywnych opinii o tym wosku, że pachnie jak stary zamek, a trochę jak coś równie starego, że jest po prostu idealny na Halloween...  że jest delikatny i nie jest ciężki. Otóż mi Wywar Czarownicy kompletnie nie przypadł do gustu, nie powiem, że jest brzydki, ależ skąd nie można tego na pewno o nim powiedzieć, jest bardziej z tych męskich zapachów, ale przede wszystkim jest bardzo, bardzo ciężki wręcz przytłaczający, ogromnie intensywny jak dla mnie najbardziej intensywny ze wszystkich jakie miałam okazję palić. Nie wiem czym pachnie, ale na pewno nie tym czego od niego oczekiwałam, jest w nim coś intrygującego to niewątpliwie. Po 2 minutach palenia cały pokój pachniał wywarem. Jednak dla mnie to nie to z racji tego przede wszystkim, że jego intensywność i natężenie jest ogromne, a poza tym nie tego oczekiwałam i nie tego szukałam... ale mimo to polecam szczególnie tym poszukującym intensywnych zapachów.


Candy Corn

Co do słodkiej kukurydzy miałam dużo mniejsze oczekiwania, nie oczekiwałam szału, ani zaskoczenia, po prostu był dopełnieniem Witches' Brew. A tu niespodziewanie okazało się, że jednak mnie zaskoczył. Zapach jest o wiele mniej intensywny niż poprzedni, bardzo słodki, ale nie mdły i zarazem ma w sobie coś rześkiego co nie przytłacza. Mi kojarzy się trochę z zapachem lekko przypalanego ciasta czy palonego cukru, wciąż jednak jest on dla mnie miłym zaskoczeniem, może nie na tyle, żeby stać się jego wierną fanką i wyczekiwać cały rok na niego, ale na tyle abym z chęcią go mogła zapalić przy filiżance herbaty w chłodny dzień. Wypełnia pokój miłym aromatem, który delikatnie otula. ;)








środa, 30 października 2013

Sleek paletka Storm

Musze stwierdzić, że poważnie zaniedbałam bloga, ale cóż zrobić tyle jest teraz do zrobienia! :) W wolnych chwilach biorę książkę, herbatę, palę i testuję yankee ... iii zapominam o pisaniu całkowicie.

Ale wracając do tematu, postanowiłam napisać dziś o paletce Sleek mianowicie o Storm, jako że jest to moja pierwsza paletka jaką zakupiłam i jakiś sentyment do niej mam :)

Sama kolorystyka paletki jest jak dla mnie dość neutralna, damy radę z niej stworzyć coś na dzień jak i na wieczór, dlatego na start jeżeli komuś marzy się paletka, myślę ze sprawdzi się idealnie. Cienie są mocne, dobrze napigmentowane, nie musimy ich nakładać dużo, aby były widoczne. Bez bazy trzymają się dość dobrze jeżeli chodzi o mnie, natomiast nałożone na bazę wytrzymują praktycznie cały dzień, co jest ogromną zaletą.
Cienie są bardzo wydajne i dobrze się rozprowadzają, większość jest perłowa i połyskująca, ale mamy też 3 maty.
Moje lubione kolory z tej paletki to śliczna butelkowa zieleń i delikatne bordo. :)

Wiem, że o tej paletce powstało już milion recenzji, ale wciąż spotykam osoby, które nie mają pojęcia o Sleek'u! Poza tym ile osób tyle opinii, jeżeli chodzi o Storm to jedna z moich ulubionych paletek, chodź nie jest to ta naj, bo niej niewątpliwie niedługo :)





poniedziałek, 28 października 2013

Nature's Paintbrush - Yankee Candle

Pozostając w jesiennych klimatach, dostałam jakiś czas temu zapach Nature's Paintbrush.

Jaki zapach? 
Zamknięty w słoiku zapach pogodnego, jesiennego dnia. Rześkie powietrze, przepełnione korzennym aromatem drewna i ciepłego piżma, w którym wirują kolorowe liście opadające z drzew.
(source: candleroom.pl)

Opis, zdjęcie, kolory już same mówią jaki zapach ten powinien być, chłodny, jesienny, przyjemny. Jak dla mnie jest na prawdę śliczny, jest z rodzaju raczej tych bardziej męskich zapachów, wypełnia cały pokój i palenie go sprawia niesamowitą przyjemność. Jedyną jego wadą jest intensywność i nie mówię tu o tym, że jest po prostu delikatny jako zapach, on po prostu jest jak taka prawie nie widoczna mgiełka wiemy, że jest, ale chciałoby się go więcej. Dla mnie mógłby być trochę mocniejszy, ale z tego co wiem i o czym udało mi się przekonać to to, że te ze słoiczków pachną dużo, dużo intensywniej szczególnie jeżeli chodzi o ten konkretny zapach (przy innych, aż takiej różnicy nie czułam). No i niestety kolejna wada, jest to niestety zapach wycofany, a szkoda bo jest jednym z tych, do których chętnie się wraca. Na prawdę cudny.




wtorek, 1 października 2013

Święta z Yankee Candle :) Nowe zapachy już niedługo.


Najnowsze zapachy Yankee Candle:
SNOWFLAKE COOKIE
SEASON OF PEACE
CHRISTMAS MEMORIES
MERRY MARSHMALLOW

Już nie mogę się doczekać! A wy co myślicie o nowych sezonowych zapachach YC? ;)

source: yankeecandle.co.uk

piątek, 27 września 2013

Yankee Candle - Sparkling Lemon




Yankee Candle - Sparkling Lemon 
Obawiałam się, że będzie to zapach produktu czyszczącego, ale nic podobnego! Jest świeży i orzeźwiający, bardzo mocno i intensywnie pachnący cytryną (chodź spotkałam się z opiniami, że jest dość słaby, jednak u mnie cały dom pachniał tym woskiem). Neutralizuje zapachy i dom pachnie czystą cytrynką ;) Idealny na lato  wprowadzając rześkie aromaty do pokoju jak i na chłodniejsze dni, aby przypomnieć sobie ciepłe letnie popołudnie ;) 

Czy jeszcze go kupię... nie wiem, może dlatego że zapach cytryny nie jest specjalnie moim ulubionym (chyba że świeżo wyciśniętej) i chyba wolę bardziej słodkie zapachy, ale jak najbardziej polecam poszukującym letniego orzeźwienia ;)

na piątkowe popołudnie goja, maliny, borówka <3

sobota, 21 września 2013

Sweet Secret Farmona - Słodki kokos i banany - krem do rąk



najnowsze zdobycze
Dziś jedna z moich ostatnich zdobyczy kupiony z braku laku, bo kremu którego poszukiwałam nie było (mówię o kremie jabłko - cynamon z serii Cztery Pory Roku z edycji limitowanej, który pachnie nieziemsko szarlotką w sam raz na jesień). Musze przyznać, że nie zawiodłam się, zapach jest piękny i ... wakacyjny :) nie mdli i jest delikatny, krem jest na bazie olejku kokosowego i mleczka bananowego pozostawia ręce przyjemnie gładkie, jest dość tłusty, ale jednocześnie szybko się wchłania (na szczęście, bo nienawidzę kremów, przy których mijają wieki zanim wsiąkną). Nie wiem jak sprawdzi się przy bardzo wyschniętych dłoniach, mi nawilżenie takie wystarcza, gdyż nie mam jakoś specjalnie wysuszonej skóry rąk myślę, że do codziennej pielęgnacji sprawdzi się dobrze. Co do wydajności ciężko mi określić, ponieważ "pożeram" kremy do rąk na potęgę :) Ogólnie podsumowując myślę, że jeszcze zagości on na mojej półce, być może przetestuje jakiś inny zapach. ;)

Dostępny jeszcze zapach Waniliowy i Migdałowy.

piątek, 20 września 2013

Dla duszy i ciała.

Szalenśtwo na Yankee Candle trwa w najlepsze, korzystałam z ostatnich dni promocji (YC po 4 zł :) brzmiało baaardzo przekonująco) i postanowiłam zaopatrzyć się w nowe tym razem bardziej kwiatowe zapachy wybierając: 
BEACH FLOWERS
HONEY BLOSSOM 
GARDEN SWEET PEA
SUMMER WISH
BEACH WALK
NATURE'S PAINTBRUSH


Póki co nie testowałam żadnego z tych zapachów, wciąż wiodący jest Midnight Jasmine ;) oraz czekoladowa babeczka Janke Candle.


Ale jak w tytule zestaw do kompletu, czyli coś dla ciała :) Trochę maseczek, moja ulubiona oczyszczająca z Ziaji (wkrótce opis), Perfecta SPA maska - serum do dłoni (również mój ulubiony produkt i również wkrótce coś o nim napiszę:)) oraz maseczka czekoladowa z Dermiki - zobaczymy czy się sprawdzi!
A także płatki kojące na oczy z ekstraktem z ogórka i truskawki :) Truskawkowe już testowałam, ale o tym kiedy indziej.
Dziś krótko, bardziej zapowiedzi, testy trwają ;)
____________________________________________

Ostatnio padło pytanie gdzie kupuję Yankee Candle, otóż większość kupuję na stronie candleroom.pl (obecnie wciąż trwa promocja na niektóre produkty), ale na allegro również trafiają się nie najgorsze okazje.
Woski dostępne są też w Piotrze i Pawle chyba w cenie 7,90 zł oraz w Organique w podobnej cenie, a także można trafić w niektórych mydlarniach jednak tam ceny już idą kolosalnie w górę. W jednej ze Szczecińskich mydlarni pani chciała za wosk 11 zł w innej 9! Dlatego ja polecam przez internet nawet z przesyłką dużo taniej wyjdzie.

czwartek, 12 września 2013

Yankee Candle vs. Janke Candle - Midnight Jasmine i Brown Sugar

Przybył ostatnio do mnie również nasz rodzimy odpowiednik YC czyli Janke Candle. Zamówiłam, ponieważ byłam ciekawa co proponuje producent za dużo niższą cenę niż YC, bo za każdą tartę zapłaciłam ok. 1,50 zł. Pierwsze co się rzuca w oczy to wielkość, tarty JC są mniejsze troszkę do YC, jednak równie intensywnie pachną moja skrzynka na listy była cała wypełniona zapachem. ;)


Jako grupę poniekąd "testową" wybrałam zapachy:
Vanilla
Chocolate
Brown Sugar
Grandma's Kitchen


Póki co paliłam, a właściwie palę Brown Sugar zapach jest bardzo intensywny czego się nie spodziewałam, na prawdę duże zaskoczenie, ale co najważniejsze pachnie wspaniale jest bardzo słodki, ale nie drażniący.
Kojarzy mi się z ciasteczkami w sam raz na chłodne dni. :) Co więcej jest bardzo wydajny pół tarty topi się już około 3h i wosku ledwo co ubywa.
Kolejny zapach, którego póki co nie paliłam, ale uważam, że już zasługuje na wyróżnienie to Grandma's Kitchen, dla mnie niesamowity! Bardzo miło mi się kojarzy, jeszcze zapakowany pachnie chyba najintensywniej! Chyba trochę jak Amaretto, przynajmniej takie moje skojarzenie było ;) Już nie mogę się doczekać jak wskoczy do kominka.



Jeżeli chodzi o YC, używałam ostatnio Midnight Jasmine bałam się, że będzie mdły i zbyt intensywny (chociaż uwielbiam zapach jaśminu), jednak ku mojemu zdziwieniu zapach jest niesamowicie przyjemny na początku dość ciężki jednak potem jak delikatna mgiełka roznosi się po całym domu. Pachnie na prawdę jak jaśmin o północy z wyczuwalną lekką nutką neroli :) Dla mnie będzie jednym z tych aromatów, do których będę wracać.


Porównując Yankee i Janke Candle, ciężko mi wyłonić lepszego tym bardziej, że Janke Candle to nasz krajowy produkt co chyba zasługuje na wyróżnienie ;). Na pewno YC oferuje bardzo dużą i niezmiernie wyszukaną gamę zapachów, jednak JC również dysponuje sporą ilością aromatów, które chętnie jeszcze potestuje i co najważniejsze kusi ceną, bo za takie pieniądze to bardzo opłacalny wosk ;) W każdym razie pozostaje przy obu firmach i dalej testuje szukając tych idealnych zapachów. :) Na razie mam jaśmin i kuchnię babciną :)


czwartek, 5 września 2013

Yankee Candle po raz pierwszy.



Już jakiś czas temu zetknęłam się ze świeczkami YC i przez długi czas nie miałam do nich przekonania... cóż świeczka jak świeczka. W Tkmaxx'ie przewąchałam mnóstwo świeczek YC i żaden zapach mi nie odpowiadał były albo zbyt intensywne, albo bardzo, bardzo mdłe. Ale ostatnio (jak już wcześniej pisałam) w związku ze zbliżającą się jesienią zaopatrzyłam się w kilka zapachów wosków. Paczuszka doszła dość szybko i zaraz po jej otworzeniu poczułam, że to by strzał w 10! Jako, że jeden z wosków ma zapach igliwia i jest bardzo intensywny cała koperta była wypełniona zapachem lasu i co mnie zdziwiło nie był to typowy zapach lasu "do toalet", ale taki z prawdziwego zdarzenia zapach świeżego igliwia. :)


Na początek wybrałam zapachy:
Sparkling Snow 
River Valley 
Apple and Pine Needle
Happy Christmas
Midsummer's Night
Zobaczymy co z tego będzie, zacznę testować już niedługo, jak tylko znajdę chwile wolnego czasu :)


Co jeszcze mnie zdziwiło to to, że woski są na prawdę malutkie! Miałam świadomość, że ich gramatura to zaledwie 22g, ale jakoś nie wiem czemu miałam wrażenie, że są trochę większe. W każdym razie zobaczymy jak wydajne będą te maleństwa ;) Myślę, że to początek mojego kolejnego nałogu w postaci Yankee Candle. ;)


poniedziałek, 2 września 2013

Chyba jesień.

Wrzesień powitał nas iście jesienną pogodą od rana tylko deszcz i wiatr i wszechobecna szarość. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze dwa tygodnie temu było tak ciepło i słonecznie... no cóż idzie jesień bez jakichkolwiek wątpliwości. W związku z tym postanowiłam umilić sobie jesienne dni jakimiś przyjemnymi zapachami i zawalczyć z coroczną jesienną chandrą, czyli po prostu moje oczy skierowały się w stronę świeczek, a właściwie wosków, które już (mam nadzieję) są w drodze :) A przy okazji jakaś przyjemna książka i filiżanka pysznej herbaty też się przyda... Zatem... ;)





Gliss Kur Hair Repair with Liquid Keratin Comlpex

Przyznam, że jakoś nigdy nie wierzyłam w pomoc odżywek w sprayu żadna tak na prawdę nigdy nie sprawdzała się na moich włosach, po prostu nie przynosiła nawet najmniejszych rezultatów.

Natrafiłam jakiś czas temu właśnie na odzywkę Gliss Kur była w malutkim opakowaniu więc idealnie nadawała się na podroż i wyruszyła ze mną na dwutygodniowe wakacje :) Przez ten cały czas smażyłam włosy na słońcu, kąpałam w morskiej wodzie i stosowałam ową odżywkę. Ku mojemu zdziwieniu na prawdę były efekty! Włosy były gładkie, delikatne i nie przesuszone i przetrwały w idealnym stanie całe to słoneczne "smażenie". Poza tym odżywka cudownie pachnie mi osobiście zapach kojarzy się z CZEKOLADĄ, a wszystko co czekoladowe musi się znaleźć u mnie na półce :)
Dodatkowym plusem jest to, że jest to odżywka bez spłukiwania, co bardzo mnie cieszy.

Plusy: 
- cudowny zapach 
- działa! włosy nie są przesuszone 
- odżywka bez spłukiwania

Poza tym jest wydajana ja mam buteleczkę 100 ml używam już ok. 3 tygodni i póki co przy codziennym stosowaniu zużyłam tylko połowę.


piątek, 30 sierpnia 2013

Soraya Peeling morelowy Świat Natury

PEELING MORELOWY Z KOMPLEKSEM ANTYBAKTERYJNYM 

Dla skóry: Tłustej i trądzikowej



Peeling zawiera ekstrakt z białej wierzby oraz działający antybakteryjnie kwas salicylowy (polecany dla skóry trądzikowej), dodatkowo znajdują się w nim rozdrobnione łupinki orzecha królewskiego. Sam w sobie produkt bardzo przyjemnie pachnie, ma dość gęstą konsystencję i na prawdę dobrze ściera, miałam wrażenie jakbym rozcierała drobinki piasku :) 

Rezultat jaki obiecuje producent:
- czysta i gładka skóra
- mniej wągrów i zaskórników
- mniej widoczne pory
- rozjaśniona i promienna cera

I faktycznie nie można się nie zgodzić skóra staje się bardzo gładka, a pory mniej widoczne, peeling ma wiele drobinek dlatego po jego użyciu ma się wrażenie na prawdę porządnego oczyszczenia. :)

Poza tym produkt wydajny 150 ml za ok. 12 zł.

POLECAM jak najbardziej.



Jest to następca równie cudownego peelingu morelowego z sorayi, zmieniło mu się opakowanie i odrobinę skład. Poza tym równie rewelacyjny.