czwartek, 27 marca 2014

Sensique - Pearl Glow 206



Dzisiaj na szybko coś na temat cienia, który znalazłam w Naturze za ok. 3 zł ;) W tej kolekcji Sensique znajdziecie sześć neutralnych odcieni ja mam akurat kolor 206. Jest to szary cień z odcieniem błękitu, lekko połyskujący (co mnie ogromnie cieszy, ponieważ fanką perły na oku, aż taką nie jestem) o bardzo przyjemnej konsystencji (dość miękki). Nie osypuje się, a pigmentacja też jest całkiem niezła.


Na powiekach połyskuje zdecydowanie mniej, co akurat w jego przypadku będzie dużą zaletą i nada nam ładną naturalną, dość łagodną, ale dobrze napigmentowaną szarość. Baza jak dla mnie nie jest wymagana pod niego, dobrze kryje i się trzyma.



Nie wiem dla czego, ale jakoś wyjątkowo podoba mi się opakowanie tych cieni, poręczne, dobrze wykonane i wygląda po prostu bardzo estetycznie. Nie jest to wiadomo najważniejsze, ale miło jest korzystać z czegoś co oprócz dobrej jakości mieści się w ładnym opakowaniu. ;)
A wy miałyście jakieś cienie j ter serii Sensique?

wtorek, 18 marca 2014

Sen - zdrowy czy chory?

Dzisiaj coś zupełnie innego postanowiłam, że napiszę coś na temat snu, a właściwie problemów ze snem. Sama mam ten problem od wielu wielu lat i wiem jak trudno znaleźć jakieś konkretne sprawdzone rady, które mogłyby pomóc w zaśnięciu. Na dziś część pierwsza głównie o tym czego unikać :)

Problem ze snem staje się obecnie chorobą cywilizacyjną. Mówi się , że to głównie nasza zasługa… i cóż wiele w tym racji, jednak nie wszystkie z naszych problemów z zasypianiem  wynika ze złych nawyków.  Nie da się wyeliminować wszystkich negatywnych czynników, ale możemy wpływać na niektóre z nich.

Zbyt krótki sen jest jednym z czynników ryzyka występowania różnego rodzaju chorób cywilizacyjnych (choroby metaboliczne - cukrzyca, choroby układu krążenia – nadciśnienie itd.) oraz zmniejszenia naszej odporności. Ale nie tylko narażone jest zdrowie fizyczne, ale też psychiczne. Permanentne zmęczenie, spadek koncentracji, osłabienie zdolności psychomotorycznych, roztargnienie, irytacja –  nasze niewyspanie odbijać się będzie tez na naszych kontaktach międzyludzkich i wydajności w pracy.
Dodatkowo brak snu może doprowadzić do przybrania na wadze, w skrajnych przypadkach do depresji oraz będzie bardzo negatywnie wpływać na naszą skórę, która chcąc nie chcąc będzie się przedwcześnie starzeć. Brak szansy na regenerację = marny wygląd naszej skóry.

Zdrowy sen czy może „chory” - Mówi się, że przesypiamy jedną trzecia naszego życia. Warto więc zrobić wszystko, aby ta część naszego życia była na jak najwyższym poziomie. Dobry, zdrowy sen regeneruje nasze siły psychofizyczne, pozwala wypocząć, daje mnóstwo niezbędnej energii, która będziemy pożytkować potem w ciągu dnia. Tu liczy się jakość, a nie ilość i to właśnie jakość jest gwarancją dobrego samopoczucia psychicznego i fizycznego. Dobry sen to dobry humor i pozytywna energia na kolejny dzień. Co więcej, podczas snu regenerujemy nasze komórki, wytwarza się hormon wzrostu, usuwane są toksyny z organizmu, ciało i umysł się wycisza.

Pamiętajmy, że to właśnie prawdłowy rytm dobowy ustawia nasz zegar biologiczny i to dzięki niemu czujemy się wypoczęci i zrelaksowani po nocy, a to jak wiemy pociąga za sobą szereg korzyści. :)

Problem z zasypianiem w przeważającej części dotyka głównie kobiety.  Jesteśmy bardziej emocjonalne niż mężczyźni i to wiąże się też często z naszymi problemami ze snem. Myślimy, analizujemy, martwimy się, po czym wszystko śni nam się po nocach, a rano budzimy się ze spuchniętą od dręczących myśli głową.  Czy warto? Nie warto chodź na te kilka godzin dajmy sobie spokój, odpoczynek i uwolnienie myśli nawet na chwilę sprawi, że będziemy rano wypoczęte, bardziej energetyczne, a i może przyjdzie pomysł rozwiązania pewnych zmartwień. Wyjazd, ważne spotkanie, natłok obowiązków często nie daje nam spać, ale warto się chociaż postarać i zrobić wszystko, aby chodź na te kilka godzin odpocząć.
Wiem jakie to trudne bo sama się często tak dręczę, ale rano gruntownie żałuję, że byłam na tyle głupia, żeby chodź na chwilę nie odpuścić sobie. ;)

 
Source: internet
Czego unikać?
Zbyt długi sen -szczególnie w wolny dzień w celu odespania zarwanych nocy nie ma sensu. Warto pamiętać, że nie jesteśmy w stanie „nadrobić” straconego snu w ten sposób, a po wstaniu w południe możemy się źle czuć i odczuwać zmęczenie.

Za długie drzemki w ciągu dnia- Nie ma nic złego w popołudniowej sjeście (wręcz czasem bywa zbawienna:) pod warunkiem, że nie trwa ona zbyt długo i nie jest odbywana zbyt późno. Drzemki po godzinie 15 – 16 nie wpłyną korzystnie na jakość naszego snu w nocy, tak samo jak dłuższe niż 30 – 40 minut.

Stres – jego uniknięcie brzmi śmiesznie i niemożliwie, ale to właśnie on spędza sen z powiek i zmniejsza masę mięśniową. Sytuacja stresogenna, powoduje że zaczynamy odczuwać zwiększone napięcie. Powoduje on zwiększenie stężenia kortyzolu (hormon stresu) w wyniku czego następuje rozpad białek mięśniowych. A to przy długotrwałym działaniu prowadzi do hiperkortyzolemii, tym samym tracimy masę mięśniową.
Dlatego tak ważny jest sen i aktywność fizyczna, które będą nam mięśnie regenerować.

Uważajmy co jemy – mówi się, a właściwie jest to dowiedzione, że nie powinno się spożywać posiłków po godzinie 18. Nie ukrywajmy, że jest to często nie możliwe.  Późne powroty do domu nie sprzyjają temu, a wieczorną porą jedzenie jak na złość smakuje najlepiej ;) Ważna wtedy jest jakość posiłku, niech będzie w miarę sycący, ale lekko strawny, coś co nie wywoła u nas skutków ubocznych w postaci chociażby nadmiernie wypełnionego żołądka i uczucia pełności. Uważajmy szczególnie na cukry i tłuste potrawy. Czujmy się lekko i nie jedzmy do końca czasem warto czuć lekki niedosyt. ;)

Tabletki zło konieczne – Bierzmy tylko kiedy wszelkie metody zawodzą i nie ma innych możliwości. I przede wszystkim po konsultacji z lekarzem.

Piwko na lepsze spanie – jeden kieliszek wina wieczorem jest wskazany ze względu na dobry wpływ na nasz układ krążenia, jednak zbyt druga ilość alkoholu koniec końców pogarsza jakość snu szczególnie w późniejszych jego fazach (czego można doświadczyć w połowie nocy lub nad ranem). ;)

Oglądanie telewizji czy czegokolwiek innego przed zaśnięciem – dla mnie to kwestia sporna. Często zasypiam przed telewizorem i jak dla mnie bywa to dość pomocne. Ściszony dźwięk do minimum i ustawiony czas na 60 min. po którym telewizor się sam wyłączy, dzięki czemu nie obudzi mnie potem w nocy. Aczkolwiek dla wielu z nas może być on bodźcem rozpraszającym i wiele się mówi o zasypianiu przy wieczornym filmie jako negatywnym nawyku.

Nie warto siedzieć zbyt długo przed komputerem – sama prawda. Szczególnie siedząc po ciemku z wielkim żarzącym się monitorem przed oczami. Problem z zaśnięciem wręcz gwarantowany. Zbyt duże bodźcowanie sprawia, że nasz mózg również działa wciąż na wysokich obrotach, a o relaksacji i wyciszeniu nie ma mowy.

Dłuższy sen = bardziej efektywny sen - niestety tak nie jest. Cudownie by było odespać zarwane noce w kolejną jedną noc wydłużając ją o kilka godzin. Niestety przy dłuższym spaniu spada efektywność naszego snu, a tym samym regeneracja naszych sił.

Kawa przez całą dobę  - odpuść napoje zawierające kofeinę, guaranę czy tez inne pobudzające substancje. Niestety też trzeba zrezygnować z popołudniowej kawy i wieczornego picia coli. :(

Za bardzo chcemy zasnąć - Pamiętajmy też, że w ciągu dnia jesteśmy zwykle aktywni i tylko niektórym udaje się z marszu zasnąć po takim dniu. Warto mieć swój własny „rytuał” wieczorny, który nas wyciszy i zrelaksuje, będąc jednocześnie swoistą fazą przygotowawczą do pójścia spać – może to być kąpiel, słuchanie muzyki, czytanie książki – grunt byle znaleźć sposób na siebie i się chodź na chwilę zrelaksować.

Krótki sen zwiększa apetyt – gdy jesteśmy niewyspane jest nam zimno i otulone kocem biegniemy do lodówki lub po coś słodkiego.  A potem tycie, tycie, tycie!

Source: internet
Ile snu potrzeba?
Zapotrzebowanie na sen jest indywidualne dla danego osobnika. W zależności od wieku, płci czy też stylu życia.  Każdy z nas powinien wysypiać się w granicy 7 -9 godzin na dobę. Tyle wymaga nasz organizm alby się zregenerować.
Osoby młode w wieku dojrzewania oraz dzieci potrzebują go trochę więcej nawet do 10 godzin, ponieważ tyle wymaga od nich organizm.
W raz z wiekiem śpimy coraz krócej – owszem im człowiek młodszy, tym więcej snu potrzebuje niemowlęta nawet do 18 godzin na dobę, natomiast osoby starsze zwykle śpią niewiele.

Photos: Internet 
Text: VersatileCorner.blogspot.com 

poniedziałek, 17 marca 2014

Szminiki w kolorze... Róż.


Dzisiaj po raz kolejny szminki - tym razem sam róż ;)

ASTOR 104 - SATIN FUCHSIA

Cudowny kolor fuksji, głęboki piękny róż wpadający w malinę. Wydajna, nie wysusza wręcz nawilża. Jest trwała i nie "zjada" się zbyt szybko. Dodatkowy plus za ciekawe kwadratowe i eleganckie opakowanie. Jednak nie wiem czy jest warta tych 30 zł, które musimy zapłacić za nią w drogerii (ja ją kupiłam za ok. 6zł w jednym ze sklepów internetowych).

RIMMEL 080 - ONE OF A KIND

Mój codzienny ulubieniec, w sam raz a co dzień. Kolor chłodnego, brudnego różu. Bardzo przyjemna konsystencja, dobrze się utrzymuje. Kolor trwały i intensywny. Wydajna przy codziennym użytkowaniu wciąż jej pełno. ;)

ORIFLAME - PURE BERRY

Bardzo delikatny kolor na ustach, przyjemna konsystencja, choć dość szybko się zużywa i jest mniej trwała od swoich innych koleżanek. Mimo wszystko to mój kolejny numer jeden wśród różowych pomadek.


MISS SPORTY - 014 PINK LADY

Cukierkowy, zimny różowy. Dobrze widoczny, pełny kolor, cudowna konsystencja prawie jak w One of a kind, dobrze utrzymuje się na ustach - na prawdę długo. Ostatnio mój nr 1 :) Jak dla mnie same zalety i co jest dodatkowo jej plusem ... to piękny i orzeźwiający arbuzowy zapach. :)

NYC - 416 BERRY RICH

Bardzo podobny brudny róż do tego z One of a kind jednak odrobinę lżejszy, coś pomiędzy nim a Pure Berry. Kolejna udana pomadka NYC, nie trafiłam u nich póki co żadnego bubla. :)

ORIFLAME - SOFT CORAL

Najmniej różowy.  Delikatnie koralowy obecność jego koloru ogranicza się praktycznie do lekkiego połyskiwania. Bardziej jak pomadka ochronna, nawilża nie wysusza. Trwałość chyba najsłabsza z nich wszystkich. Ale i tak udany :)


Essence - pigments box of chocolates


Kolejna z ostatnich zdobyczy to pigment z Essence nr 03 Box Of Chocolates. W Naturze udało mi się go dostać za około 4 zł, z resztą kilka innych odcieni tych pigmentów też było na przecenie. :)


Co mnie zaskoczyło najbardziej to fakt, że jest całkiem trwały, nawet gdy już chciałam go zmyć to tarłam i tarłam, a on cały czas się trzymał. Ślicznie mieni się w słońcu, choć jak dla mnie nie jest to taki typowo czysty kolor czekolady jak nazwa by mogła wskazywać, a raczej ciepłego brązu, który dzięki tysiącom srebrnych drobinek wydaje się chłodniejszy. Nie jest zbyt intensywny nadaje się raczej bardziej do wykończenia i rozświetlenia makijażu, niż jako jego główny bohater. Dobrze zmielony i przyjemny w aplikacji. Żałuję, że chwyciłam na próbę tylko ten jeden.



Yankee Candle Q2 Lato 2014

Source: yankeecandle.co.uk
Najnowsza kolekcja Yankee Candle Q2 już niedługo w sprzedaży, a w niej znajdziemy dwa soczysto owocowe zapachy i jeden kwatowy. Zatem latem będziemy mogły się cieszyć:

ORANGE SPLASH
SWEET APPLE
BLACK PLUM BLOSSOM

Black Plum Blossom już widziałam w sprzedaży (na chocobath.pl) i jak opisuje producent ma to być - kuszące połączenie pięknych kwiatów śliwy z nutami białego piżma i wanilii. Brzmi cudownie! YC szykuje dla nas też limitowane zapachy czyli orzeźwiające:

MARGARITA TIME
CITRUS TANGO

Source: yankeecandle.co.uk

Co wy na to? :)

sobota, 15 marca 2014

Lovely - nude make up kit


Jakoś jeszcze na początku roku natrafiłam na paletkę Lovely - Nude make up kit, a że od dawna chciałam mieć jakąś paletkę właśnie z takimi odcieniami od razu ją chwyciłam. Za 12 zł otrzymujemy 12 cieni w tonacji nude. Większość perłowo, w sumie to delikatnie perłowo - świecąca i ta część jest całkiem w porządku jeżeli chodzi o kolor. Jednak jasne maty są praktycznie niewidoczne nadają się co najwyżej jako cienie bazowe i to bez szału. Zaletą paletki jest kolorystyka, znajdziemy tu zarówno ciepłe jak i zimne kolory dzięki czemu każda z nas znajdzie i dopasuje coś do swojego typu kolorystycznego. 


Opakowanie - to chyba największy minus bo jest kiczowate i ze słabej jakości plastiku no i aplikator, który rozsypał się po wyjęciu z pudełka (dobrze, że nie używam), ale to powiedzmy sobie szczerze nie jest najważniejsze :) choć miło i przyjemnie jest posiadać coś co nie tylko sobie radzi, ale tez ładnie wygląda.


Jeżeli chodzi o trwałość, to za tą cenę nie jest źle na bazie wytrzymują kilka godzin. Cienie perłowe są dobrze widoczne na oku, pigmentacja całkiem porządna, minusem jest za to fakt, że osypują się i to dość mocno, lepiej nałożyć je chyba przed podkładem i całą resztą... Dobrze się blendują, dając niezły, delikatny efekt.



Podsumowując opłaca się chociażby dla kilku kolorów, które są przydatne na co dzień. Generalnie paletka się dość dobrze broni :)

czwartek, 13 marca 2014

Korektory Delia


Do napisania tego postu zabieram się już od miesiąca, w sumie nie wiem dlaczego, ponieważ produkty tej jakości opisywać to sama przyjemność ;)

Mój największy przyjaciel w tej korektorowej kwestii ostatnimi czasy to właśnie zielony korygujący korektor Dalia, niezastąpiony pod codzienny makijaż, zapewnia idealną gładką buzię, bez czerwonych plamek, przebarwień, żyłek i wszelkich czerwoniastych paskud, które lubią sobie czasem zagościć na naszej buźce. Korektor ma w swoim składzie kofeinę oraz wyciąg z kasztanowca i zalecany jest do cery naczynkowej, ja takowej nie mam, ale wiadomo uniwersalna zieleń sprawdzi się u każdej z nas ;)


Kolejne cudo z serii Delia, czyli żółty rozświetlający, uwalniający nas od paskudnych worów i cieni pod oczami. Zawiera ekstrakt z arniki i kofeinę. Dobrze rozświetla, konsystencja jest dość gęsta, tubka poręczna, zarówno jak zielony korektor jest bardzo wydajny mała kropeczka spokojnie razi sobie ze sporym obszarem naszej buzi. 
Oba korektory spełniają swoje zadanie na najwyższym poziomie biorąc pod uwagę wydajność i cenę (5 - 7 zł) to prawdziwe cudeńka, godne polecenia ;)

Lovely - Magnetic You Terra Cotta


Dzisiejsze wiosenne słońce wręcz wymusiło na mnie chęć do napisania czegokolwiek ;) A na pierwszy ogień idą cienie Wibo Terra Cotta (żadna nowość, ale co tam ), które znalazłam za ok 5 zl w Rossmanie przy okazji innych tanich zdobyczy ;) A że kolory już dawno mi się podobały zaryzykowałam. Nałożone na ręku ślicznie połyskują w słońcu, kolor jest nasycony, ale jednocześnie nie jakoś mocno rzucający się w oczy, po nałożeniu na powiekę efekt niestety znika, próbowałam walczyć nakładając pędzelkiem jednak kiepsko szło, koloru było mało jedynie brokat pozostaje, w moim przypadku w nakładane na bazę, a właściwie wklepywane paluchami jako tako się trzymają. :) Cienie są wypiekane więc są dość twarde jednak aplikator sobie z nimi w miarę radzi. Mimo wszystko największym paletki plusem jest to, że cienie ładnie rozświetlają, dając zadowalający efekt. Największy ich minus to po prostu ich trwałość, bo same w sobie kolory są cudownie letnie, lekkie, wiosenne.
Nie wiem czy za te pieniążki można było się spodziewać długotrwałego efektu. Zdecydowanie cieszą oko, gdy się na nie patrzy w słońcu i ślicznie sobie połyskują, ale chyba nie o to chodzi ;). Mimo wszystko - nie żałuję jakoś specjalnie, chciałam je wypróbować i udało się za całkiem niezłą cenę.

W słońcu mają prześliczny błyszczący kolor :)