31.07.2015

Biogel - odżywka do paznokci z aktywną l - cysteiną


Dzisiaj, a właściwie to dziś w nocy dosłownie na szybko chciałabym Wam pokazać odżywkę do paznokci, która potrafi zdziałać cuda, a wciąż mało kto jej używa. Mowa tu o preparacie Biogel (za jakość zdjęć przepraszam, ale w pochmurny dzień nie dałam rady uzyskać nic lepszego), czyli odżywce z aktywną l - cysteiną. Przeznaczona jest dla osób, których paznokcie wymagają natychmiastowej poprawy, bardzo cienkich i łamliwych. Poleca się ją również po zdjęciu tipsów czy akrylu.

L –cysteina widocznie odnawia paznokieć, zwiększając zarówno jego przyrost jak i grubość.Nie jest tylko preparatem ochronnym, dodatkowo utwardza płytkę paznokcia i wzmacnia jego strukturę, tworząc mocne „rusztowanie” paznokci.Jak podaje producent ma ona też działanie redukujące przebarwienia,  ja nie miałam akurat takich problemów, więc nie wiem jak się sprawdza w tym przypadku. Odżywka nadaje się jako baza pod lakier, ale też pociągnięty nią kilka razy paznokieć prezentuje się całkiem ładnie, naturalnie. ;)

Możemy jej używać leczniczo stosując codziennie lub też profilaktycznie raz na jakiś czas. Muszę przyznać, że to najlepsza odżywka jaką do tej pory miałam, drogeryjne cuda mające działanie milion w jednym niestety po dłuższym czasie więcej szkód wyrządzają jak korzyści. Ja moje paznokcie miałam w katastrofalnym stanie, rozdwajające, łamliwe po prostu do niczego i dopiero po tej odżywce zauważyłam faktyczną poprawę. :) Teraz po prostu nie mogę się bez niej obejść i używam praktycznie codziennie z krótkimi przerwami, wtedy też smaruję paznokcie olejkami dzięki czemu są dodatkowo nawilżone i nie stają się kruche. 

Preparat nie jest może najtańszą odżywką na rynku, bo kosztuje ok. 30 zł, ale na pewno wart jest swojej ceny, tym bardziej, że jest bardzo wydajny ja miałam swoją równo rok czasu i przy regularnym jej używaniu, dopiero niedawno sięgnęłam po drugą. :)


A Wy miałyście może ta odżywkę? A może macie jakieś ciekawe swoje ulubione preparaty do paznokci? :)

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze ostatnio, teraz jednak zostawiam was na całe 2 tygodnie i jadę odpocząć z dala od internetu.  :)

30.07.2015

Farmona Radical - suchy szampon do każdego rodzaju włosów


Dzisiaj czas na krótką recenzję suchego szamponu z Farmony, który ostatnio kupiłam w akcie desperacji kiedy bardzo potrzebowałam suchego szamponu, a mój zamówiony Batiste po prostu nie doszedł... ;/
Na szczęście szampon okazał się być dość dobry, opakowanie szamponu o pojemności 150 ml kosztuje około 10 zl, więc cena nie przeraża. Ja mam go już 2 tydzień, stosuję średnio co 2 dni i póki co jeszcze jest, zatem mogę stwierdzić, że jest w miarę wydajny.

Szampon sprawdza się gdy na szybko chcemy doprowadzić nasze włosy do ładu, co prawda nie wystarcza psiknąć nim raz czy dwa, ale zdecydowanie kilka porządnych razy, aby miał jakieś działanie. Fajna sprawa dla dziewczyn z jasnymi włosami, te z ciemnymi jak wiadomo będą musiały się trochę pobawić w rozczesywaniu białego proszku z szamponu, ale o dziwo nie jest to jakoś wyjątkowo uciążliwe w przypadku tego produktu, miałam już szampony, przy których pozbycie się proszku to było prawdziwe wyzwanie. :)
Myślę, że za tą cenę jest to produkt wart na wypróbowania, faktycznie odświeża włosy w sytuacji kryzysowej, ma bardzo przyjemny zapach, moje włosy też nie są po nim jakoś ekstremalnie sztywne czy obciążone. Jedyny minus to faktycznie to, że trzeba go sporo się "napsikać" zanim uzyskamy efekt pożądany.

A Wy jakich suchych szamponów najczęściej używacie?


 Dzisiaj też odebrałam od kuriera paczkę pełną kosmetyków od SAFIRY, które będę mogła testować dzięki Mstrzał z czego bardzo się cieszę :)

 


Produkty, które wybrałam to: 

Anovia krem BB w wersji jasnej

Anovia balsam do ciała Sensitive & Kind z wyciągiem z aloesu i olejkiem awokado.

 Anovia cukrowy peeling do ciała


Póki co mogę tyle powiedzieć, że balsam pachnie bardzo przyjemnie i świeżo, peeling z kolei ma zapach bardzo orzeźwiający. Jestem ciekawa jak się spisze krem BB, opinie moje poznacie jak tylko wrócę z wakacji, na które zabieram balsam i krem BB, w końcu w drodze też można testować. :D

29.07.2015

Yves Rocher - żel do kąpieli Vanille


Dzisiaj w kilku zdaniach będę się zachwycać moim ulubionym żelem do kąpieli od Yves Rocher ;), pomiędzy odpisywaniem na Wasze komentarze co przychodzi mi z ogromną trudnością bo padła mi myszka, bez której nie umiem po prostu funkcjonować, a obsługa komputera staje się prawdziwą technologiczną męką, a wpadaniem w szał, ponieważ również szanowny pan komputer zechciał właśnie dziś demonstrować swoje niezadowolenie ciągle się zawieszając. Mam wrażenie, że dziś mój prywatny sprzęt po prostu się buntuje na całego. Ale teraz już wracam do Yves Rocher ;)

Żel miałam okazję wypróbować już dawno temu, ponieważ otrzymałam go w prezencie w ramach jakiejś ówczesnej promocji, bez tego pewnie bym się na niego nie zdecydowała, ponieważ są to kosmetyki, na które nie obowązuje zniżka dla osób posiadających kartę lojalnościową sklepu. W każdym razie od tamtej pory stał się moim największym ulubieńcem pośród żeli do kąpieli. Pięknie pachnie słodką wanilią, przez co niezastąpiony jest w jesiennym czasie ;) Zapach utrzymuje się długo, długo na skórze i pachnie nim całe pomieszczenie. Bardzo lubię też konsystencję żelu, dość gęstą, przyjemną. Dobrze się pieni, skóra jest po nim gładka i miła w dotyku.

Buteleczka też jest poręczna, mieści w sobie 400 ml kosmetyku, prezentuje się po prostu bardzo ładnie, jedyna wada uwidacznia się w momencie, gdy chcemy go użyć, produkt nie ma żadnego dozownika, po prostu leje się go z butelki, przez co często dużo za dużo się do wylewa, a potem nie ma jak go zakręcić, przez co z kolei często wlewa się do niej woda.

Oprócz zapachu waniliowego, używałam też maliny - przyjemna, ale niestety dość sztuczny zapach miała i w pewnym momencie używanie jej nie było już przyjemne, a także jeżyny - i tu znów zapach, który bardzo mi się podobał świeży, lekki, owocowy w sam raz na lato, pachnie naturalnie i w działaniu jest taki jak wanilia. 


A Wy miałyście okazję używać żeli do kąpieli Yves Rocher? :)

28.07.2015

Fitomed - płyn oczarowy z kwiatem pomarańczy


Dzisiaj przyszła pora na kosmetyk, o którym już tyle razy Wam wspominałam, a mianowicie czas na płyn oczarowy z kwiatem pomarańczy Fitomed'u, czyli mój największy ulubieniec ostatnich miesięcy. ;)

W kosmetykach używane są głównie wyciągi z kory oraz liści rośliny, zawierające garbniki, flawonoidy oraz szereg innych związków korzystnie wypływających na naszą skórę. Woda oczarowa ma dzięki temu właściwości łagodzące zaczerwienienia, ściągające, przeciwzapalne, dodatkowo działa obkurczająco  na naczynia krwionośne tym samym polecana jest również w cerze naczynkowej.

Płyn Fitomed'u skierowany jest głównie do osób z cerą tłusta i mieszaną. Ja stosuję go dość często w ciągu dnia w celu odświeżenia skóry twarzy. Skóra jest po nim ładnie oczyszczona, zaczerwienienia  faktycznie bledną, możemy tez odczuć delikatne ściągnięcie. Ale co dla mnie jest również ważne, płyn nie wysusza, ani tez nie natłuszcza nadmiernie skóry i przede wszystkim nie lepi się jak to też było w przypadku jego zamiennika jaki stosowałam, czyli Toniku ziołowego. Nie podrażnia, jest delikatny w działaniu, ale skuteczny i za to go właśnie lubię.

Zapach ma specyficzny, trochę jak witamina B, przynajmniej tak mi się kojarzy ;) gdzieś tam przebija się delikatnie też pomarańcza.

Opakowanie, to po prostu praktyczna i poręczna buteleczka z atomizerem, dzięki czemu możemy skropić sobie nim całą twarz, a potem tylko delikatnie przetrzeć wacikiem.


A Wy macie jakieś ulubione płyny do twarzy? A może miałyście okazję wypróbować kosmetyki Fitomed? :)

27.07.2015

Przepiśnie #1: Pełnoziarniste placuszki z cukinii

Dziś pora na to co obiecywałam, czyli nowe tematy na blogu, czyli coś dla naszego podniebienia. Wychodzę z założenia, że nie tylko o ciało, ale również o duszę i ... żołądek warto dbać :) Nie będę podawać kalorii, ani ich liczyć, będzie natomiast na pewno zdrowo i smacznie. Zapraszam dziś na pierwszą notatkę z serii Przepiśnie, gdzie znajdziecie kilka prostych i szybkich, moich przepisów i pomysłów na coś smacznego.


Do pełnoziarnistych placuszków z cukinii z łososiem będziemy potrzebować:
- 2 cukinie
- ok. 60 ml mleka
- ok. 70 g mąki pełnoziarnistej
- 1 jajko
- przyprawy, pieprz, sól, (ja dodatkowo użyłam przyprawy ekologicznej z Darównatury,  która ma bardzo bogaty aromat i jest naturalna bez dodatków)

- łosoś wędzony
- jogurt naturalny


Cukinię ścieramy na tarce w zależności od upodobania, na małych lub dużych oczkach, ja osobiście wolę na dużych, dokładnie odsączamy sok, aby w czasie smażenia nic nam nie chlapało i odstawiamy na bok.
Roztrzepujemy jajko wraz z przyprawami. Dosypujemy mąkę, która wcześniej przesiałyśmy przez sito. Mieszamy i dodajemy bardzo powoli mleko.
Łączymy ciasto razem ze startą i odsączoną cukinią, smażymy na oliwie z oliwek, aż placuszki będą rumiane.
Podajemy z jogurtem naturalnym, greckim lub z kwaśną śmietaną w zależności co lubimy i kładziemy po plasterku łososia.

Placuszki są daniem wręcz ekspresowym, zdrowym, sytym i przede wszystkim pysznym! ;) Nie jestem fanką cukinii, wręcz mogę powiedzieć, że jej nie lubię, ale w tej formie mogłabym zajadać się nią bez końca.


Perfect Beauty - Say Yes! - Shinybox Lipiec 2015


 Zupełnie zapomniałam o Lipcowym Shinybox'ie, nie wstawiłam żadnych zdjęć, ani opisów, zatem teraz szybciutko nadrabiam! ;)

A w pudełku znalazły się:
- NOREL Hialuronowy krem aktywnie nawilżający
- COSMODERMA Pasta cukrowa Sweet Skin (produkt pełnowymiarowy)
- ETRE BELLE Filtr przeciwsłoneczny 30+
- SILCATIL Sztyft ochronny (produkt pełnowymiarowy)
- SHEFOOT Krem odżywczy do paznokci i suchej skóry stóp (produkt pełnowymiarowy)
- dezodorant DOVE lub REXONA (produkt pełnowymiarowy)
- FARMONA Peeling myjący

Lipcowe pudełeczko na pierwszy rzut oka nie zachwyca, wręcz przeciwnie miałam wrażenie, że już ten urodzinowy box był lepszy od obecnego. Jednak po bliższym przyjrzeniu się zawartości nie jest tak źle peeling jaki mi się trafił to wiśnia z żurawiną i muszę powiedzieć że pachnie przepięknie mocno wiśniowo, fajnie na wyjazd się sprawdzi. Pasta cukrowa mnie zaciekawiła, gdyż nigdy w domu na własną rękę jej nie używałam, zobaczymy. Silcatil czyli coś na otarcia też się przyda, tego nigdy za wiele, krem do stóp Shefoot przyznam, że chciałam wypróbować więc się cieszę.
Reszta niestety nie dla mnie, krem dość tłusty nie na moją cerę, z dezodorantów przypadła mi Rexona o ile z Dove bym nie miała problemu, o tyle tego po prostu nie lubię.

 Co miał wspólnego z pudełeczkiem serwis Twojasuknia.pl, nie wiem?  :D


Faktem jest, że specjalnie górnolotnych kosmetyków w tym miesiącu nie znajdziemy, zestaw dość drogeryjny, ale gdzieś tam wszystko przydatne. Mam nadzieje, że sierpniowy box w końcu się odkupi za ostatnie miesiące, gdyż zapowiada się ciekawie:
- 2 premiery kosmetyczne w Polsce
- 5 produktów pełnowymiarowych
- i znów jakiś drobiazg od Skin79

Jestem ciekawa co się znajdzie w pudełeczku, jeśli macie ochotę na sierpniowy box zapraszam TU. :)

A Wy jak ocieniacie lipcowe pudełko? Znalazłyście coś dla siebie?

26.07.2015

Chusteczki oczyszczające - Alterra - Rival de Loop


 

Dzisiaj już dość późno, ale znów nie miałam wolnej chwili wcześniej, za co po raz kolejny Was przepraszam, będzie troszkę wakacyjne? wyjazdowo? no cóż tak mi się właśnie kojarzą tego typu kosmetyczne rzeczy. ;)

A mianowicie, nie wyobrażam sobie żadnego wyjazdu bez obecności chusteczek oczyszczających, ze względu na skłonności alergiczne mojej skóry na zmianę wody takie chusteczki muszą zastąpić mi codzienne oczyszczanie wodą i żelem twarzy podczas podróży.
Długo poszukiwałam produktu, który będzie do tych celów idealny, albo chociaż sprawdzi się lepiej niż wylewanie na siebie litrów toniku, aby porządnie oczyścić twarz i tak oto natrafiłam na ukochane (już teraz) chusteczki Alterry z aloesem. 
Wystarczą dwie chusteczki, aby nasza buzia była solidnie oczyszczona i odświeżona. 

Kosmetyki zawierające aloes z reguły bardzo dobrze się sprawdzają na mojej skórze, a to między innymi dzięki temu, że roślina ta zawiera wszystkie rozpuszczalne w wodzie witaminy oraz liczne minerały, aminokwasy oraz związki biostymulacyjne (działające na układ immunologiczny).
Dlatego też, kosmetyki zawierające aloes będą działać łagodząco na wszelkie podrażnienia, nawilżająco, będą redukować zaczerwienienia oraz regenerowac skórę, a także wspomagać gojenie się ran.

Chusteczki z Alterry maja przyjemny zapach, delikatny, świeży i faktycznie, działają łagodząco, nawilżająco i redukują zaczerwienienia. Bardzo dobrze sprawdzą się na co dzień, jak i w podróży. Dodatkowo ich cena wacha się między 2 -3 zł. 
Czego chciac więcej? ;)

Kolejnymi chusteczkami na jakie się skusiłam, były chusteczki z Melonem również znalezione w Rossmannie, niestety tutaj tylu zachwytów nie było, oczywiście chusteczki odświeżały, ale nie do końca czyściły, miały przyjemny, słodkawy zapach melona, ale efektów wow nie zauważyłam, fajny gadżet na odświeżenie skóry twarzy w ciągu dnia, aczkolwiek do codziennej pielęgnacji raczje nie wnośi zbyt wiele.





A Wy lubicie tego typu chusteczki czy wolicie standardowe toniki w czasie podróży? ;)


24.07.2015

Invisibobble


Niestety muszę Was przeprosić, ponieważ ostatnio nie miałam wolnej chwili na odpisywanie na Wasze kometarze i czytanie na temat Waszych nowości kosmetycznych, ale obiecuje nadrobić!  I tak jak mówiłam uruchomię nowy dział na blogu, co mam nadzieje uda mi się zrobić w miarę szybko :)
A dziś po krótce o bardzo udanym (jak dla mnie) wynalazku, a mianowicie o Invisibobble.

Gumeczki invisibobble już za pewne są znane wszem i wobec większości poszukiwaczk nowych gadzetów. ;) Dlatego dla tych z was, które jakimś cudem jeszcze o nich nie słyszały postanowiłam napisać kilka krótkich zdań. Ja od razu zaznaczę, że jestem ich ogromną fanką i zwykłe gumki już dawno poszły w odstawkę.

Zalety:
- nie "gniecie" włosów i nie pozostawia śladów po noszeniu 
- nie powoduje bólu przy ściąganiu
- jest bardzo delikatna dla włosów nie niszczy ich, nawet przy codziennym użytkowaniu
- jest wodoodporna i bardziej wytrzymała niż standardowa gumka do włosów
- nie wyrywa włosów? nie prawda! jak każda gumka ciągnie za włosy i część z nich wypada nie da się inaczej po prostu, aczkolwiek w porównaniu do zywkłych gumek można śmiało stwierdzić, że praktycznie nie wyrywa ;)

Wady:
- gumeczki się rozciągają dość szybko i nie trzymają potem, aż tak dobrze
- czasem pękają! raz kupiłam opakowanie i 2 z 3 po prostu pękły przy pierwszym użyciu


Oczywiście jak, każda rzecz mają swoich zwolenników jak i antyfanów. Znam osoby, które przeraża wygląd gumeczek i mają ogromne obawy, że jak wplączą się one im we włosy to już ich nie ściągną. Czy też gumeczki zwyczajnie się nie sprawdzają i tu szczególnie słyszałam to od dziewczyn o dość długich włosach.


Tak wygląda gumeczka po dłuższym czasie użytkowania, dość sfatygowana :)

A Wy wolicie standardowe gumeczki czy kolorowe invisibobble? :)

20.07.2015

Demakijaż z Yves Rocher



Dzisiaj przyszła pora na przedstawienie Wam moich ulubieńców w zakresie demakijażu oczu, bez których nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji i gdzie, dla mnie jeden bez drugiego istnieć nie może. ;)


A chodzi oczywiście o płyny do demakijażu z bławatkiem od Yves Rohcer, standardowy oraz ten dwufazowy.  Dwufazowy płyn do demakijażu stosuję zawsze jako pierwszy, dobrze sobie radzi z cięższymi makijażami i w przypadkach, gdzie standardowy płyn sobie nie do końca sie sprawdza. Polecany jest do wrażliwych oczu. Nie piecze, nie podrażnia jest w istocie delikatny. Pozostawia jednak, jak każdy dwufazowy płyn tłustą warstwę, na powiekach i rzęsach (czyli coś czego bardzo nie lubię) i dlatego w takim przypadku przydatny jest też standardowy płyn, nie jest tłusty i zmywa pozostawioną wcześniej powłokę. Doczyszcza to co pozostało do zmycia z naszych powiek, dobrze odświeżając, skórę oczu i wokół nich. Również polecany do oczu wrażliwych, sprawdza się tak jak jego poprzednik. Nadaje sie doskonale też do porannych poprawek, gdyz nie pozostawia tłustego filtru. 

Jednym słowem mój duet idealny, standardowy płyn do demakijażu nie radzi sobie często z porządnym makijażem, dlatego tu potrzebny jest dwufazowy, a ten z kolei pozostawia tłustą powłokę. W połączeniu, jeden drugiego uzupełnia i stają się kosmetykiem idalnym. ;)


A Wy jakie kosmetyki do demakijażu lubicie?

Przy okazji chciałabym też podziękować Wam za liczne obserwacje (jest Was już ponad 50!) oraz komentarze dzięki, którym chce sie pisać więcej, postaram się na nie poodpowiadać wieczorem ;) Z tej też okazji chciałabym uruchomić kolejny dział na blogu (w sumie założenie było takie, że nie tylko kosmetyki tu będą), ale o tym już w kolejnym poście. :)


17.07.2015

Ziaja - pasta do głębokiego oczyszczania twarzy - liście manuka


Pozwoliłam sobie przez ostatnie dni trochę zapomnieć o pisaniu i generalnie o blogu, do tego pogoda zniechęcała do wszelkiej aktywności, czułam jakby był co namniej listopad już, zimno, deszcz, pochmurno... jednym słowem lato na całego. :) Ale dzisiaj mamy trochę wiećej słońca i postanowiłam opisać ostatnio nabyty kosmetyk. 

Produkt, o którym duzo czytałam, pozytywnych i negatywnych opinii (generalnie z przewagą tych pierwszych). Dlatego też zdecydowałam się na jego zakup, tym bardziej, że był w porządnej promocji. ;)

Jak mówi producent: głęboko oczyszczający, spłukiwany produkt w formie pasty. Skutecznie redukuje niedoskonałości skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.

Dzięki zawartości liści manuka, które działają antybakteryjnie oraz glince zielonej mającej włściwości ściągające, skóra ma być oczyszczona i odświeżona.

Faktycznie pasta dość dobrze ściera, dzieki drobnym ziarenkom, dość ładnie oczyszcza i odświeża (ja pozostawiam ją sobie na 2 minuty jeszcze na buzi), na pewno nadaje sie jako przygotowanie do dalszych zabiegów pielegnacyjnych. Co jeszcze ważne nie powoduje podrażnień, skóra nie jest zaczerwieniona, za to delikatnie ściągnięta. Zapach ma neutralny, nie pozostający na skóre dłużej niz w trakcie trwania zabiegu.

Podsumowując: stosunkowo dobry produkt, szcególnie biorąc pod uwage cenę (ja zapłaciłam 6 zł), pozostawia skóre gładką w dotyku, odżwieżoną, o zdrowym wyglądzie. 


A Wy miałyście już kosmetyki z serii z Liśćmi Manuka? ;)

14.07.2015

Yankee Candle tarty czy słoiczki?

Jako uzależniona fanka wosków Yankee Candle zastanawiałam się długo, czy w ogóle pisać taki post czy też sobie darować, ale w końcu siadłam i kilka dni temu po prostu napisałam co myślę na ten temat, a może akurat komuś się przyda? Sama miałam wcześniej dylemat jaka jest tak na prawdę różnica i czy warto przepłacać za wymyślną nową formę wosku. 

Jakiś czas temu, właściwie to wcale nie tak niedawno, pojawiły się na polskim rynku oprócz typowych wosków Yankee Candle w kształcie tart, woski o formie charakterystycznych dla marki słoiczków. Długo się zastanawiałam co jest ciewkawsze, lepsze, bardziej wydajne, jako nałogowy zakupoholik wosków YC i postanowiłam zrobić małe podsumowanie :)


Waga: jest taka sama w przypadku tarty i słoiczka, jest to 22g.

Czas palenia: również wynosi tyle samo w obu przypadkach i jest to ok 8h.

Zapach: gdzieś czytałam, że słoiczki sa bardziej aromatyczne, ja osobiście tak nie uważam jak dla mnie natężenie zapachu jest bardzo zbiżone o ile nie takie samo.

Cena: słoiczki mogą być droższe nawet o 2/3 zł od standardowej tarty, niby nie dużo, ale przy większej ilości różnica już może mieć znaczenie.

Odnoszę też wrażenie, że słoiczki są duzo bardziej zbite od tart ciężej je pokryszyć nie tylko ze względu na konsystencję, ale i niezbyt wygodną do tego formę, tarty dzieli się znacznie łatwiej. Poza tym słoiczki są wizualnie mniejsze od tart (czego zdjęcie nie oddało). Aczkolwiek niektóre zapachy, szczególnie te cięzko dostępne jest dużo łatwiej dostać w formie słoiczków.


Podsumowując: jak dla mnie wygrywają tarty, wolę ich formę, wygląd, odpowiednią kruchość (bo nie wrzucam nigdy wosku na raz do kominka), no i oczywiście dużo łatwiej kupić tartę i przede wszystkim taniej. ;) A Wy miałyście już okazję testować obie formy wosków YC? Co wolicie tarty czy słoiczki? A może jest Wam to po prostu wszystko jedno?


Liebster Blog Award


Czym jest Liebster Blog Award? 
LBA jest to akcja, która polegaja na nominowaniu mniejszych blogów, które krótko mówiąc dobrze wykonują swoją pracę. Jej zadaniem jest rozpowszechnienie danego bloga i należy odpowiedzieć na 11 pytań, dodatkowo nominuje się 11 osób i zadaję 11 pytań. Ja zostałam nominowana przez Piney i muszę przyznać, że zwykle nie bawię sie w tego typu akcje, ale co tam zróbmy wyjątek! ;)

1. Jaki masz styl? Co Cię charakteryzuje?
Mój styl jest totalną mieszanką, nie mogę wpisać go do jednego konkretnego stylu, daczego? Ja po prostu lubię za dużo i zachwycam się ogromną ilością rzeczy :) dlatego kocham gotyk, co tu dużo mówić zarówno w architekturze jak i styl ubierania się, niesamowity, tajemniczy, cudowny!, do tego dojdzie coś rockowego, bo to muzyka bez, której żyć nie mogę i styl taki jest mi zdecydowanie najbliższy i czuję się w nim najswobodniej, ale nie powiem... moja szafa to miks kolorów jasnych, często słodko pudrowych, mocnych, które uwielbiam. Brzmi jak coś czego nie można połączyć... ale da się spokojnie ;)

2. Co Cię irytuje w płci przeciwnej? A co najbardziej lubisz?
Ciężko stwerdzić co najbardziej lubie, jest wiele takich cech, ale  taki człowiek musi miec po prostu to coś. Jeżeli chodzi o to co mnie irytuje, to myślę że sporo zależy od człowieka są osoby, przy których możemy znieść i tolerować wiecej irytujących rzeczy, ale generalnie myślę, że wychodzą one na bieżąco i w każdym pewnie by mnie irytowało coś innego. :)

3. Wolisz mieć kilku bliskich przyjaciół czy wielu znajomych?
Oczywiście lepiej jest mieć kilku bliskich przyjaciół, ale nie przeszkadza to jednocześnie, aby mieć spore grono znajomych.

4. Jaki był Twój najlepszy sen w życiu?
Zwykle śnią mi się koszmary, więc raczej nie powiem, że są moją ulubioną formą marzeń sennych. ;)

5. Kiedy można usprawiedliwić kłamstwo?
Teoretycznie nigdy i tak w sumie uważam, nienawidzę kłamstwa i źle sie czuję gdy, czasem to zrobię. Oczywiśćie są momenty, w których można sobie pozwolić na takie zachowanie, ale ta granica "można" raczej jest minimalna i tylko i wyłącznie w bardzo słusznej sprawie.

6. Lubisz chodzić na spacery nocą, czy wolisz w dzień? Dlaczego?
Noc. Zdecydowanie wole noc, jak powszechnie wiadomo ludzie dzielą się na tych, którzy lepiej funkcjonuja w dzień i na tych, którym leiej sie żyje w nocy. Dla mnie jest to idealna pora do pracy, myślenia, nauki, tworzenia, spacerów i po porstu życia :)

7. Czego nie możesz się doczekać?
Wyjazdu w góry, chodź nie wiem kiedy to nastąpi, ale mam po prostu potrzebę iść na szlak i nie przejmować sie niczym. :)

8. Często zdarza Ci się improwizować? Lepiej wychodzą Ci spontaniczne czy zaplanowane czynności?
Improwizacja i spontaniczność jest najlepszą rzecza jaką możemy dla siebie zrobić, wiadomo nie zawsze wychodzi po naszej myśli, ale warto próbować, dzięki temu budujemy ciekawe wspomnienia i wiele sie uczymy o nas samych. Chociaż nie powiem jeszcze kilka lat temu spontaniczność była słowem, którego bardzo unikałam i nie lubiłam, ale po co?

9. Co polecasz na uspokojenie? Co robisz, aby zachować zimną krew?
Jestem kłębkiem nerwów, nie wiem co mogę plecić komuś innemu, każdy wie co na niego działa i jest najlepiej akceptowane przez jego organizm, kwestia poszukiwań i znalezienia metody na siebie.

10. Jaki błąd najczęściej popełniasz?
Nie wiem popeniam ich wiele i po prostu już tak jest ;)

11. Byłeś/aś kiedyś w sytuacji, która zagrażała Twojemu życiu?
Byłam wysoko w górach, na samej grani z kupą metalu kiedy nadeszła burza, a piorunu waliły dookoła. Do tej pory nie wiem jak udało sie nam zejść na dół. ;)

Jeżeli chodzi o nominacje, nie będę konkretnie typować nikogo (tak wiem nie o to chodzi i nie taki ma akcja cel), ale nominacja to swego rodzaju zobowiązanie, które trzeba w miarę porządnie wypełnić, a wiem że wiele z Was jest po prostu zabiegana i wiadomo jak to jest. Dlatego proponuję, każdej z Was jeżeli macie chwilkę wolnego czasu i ochotę, aby odpowiedźieć na moje pytania po prostu  to zróbcie i dajcie znać co z tego wyszło chętnie poczytam :)

Moje pytania dla Was:
1. Gdybyś mogła w tym momencie wyjechać do dowolnego miejsca na świecie, gdzie byś się wybrała?
2. Wczesne dzieciństwo, lata szkolne, studia, jakie czasy wspominasz najlepiej?
3. Jak wyobrażasz sobie siebie za 10 lat?
4. Czy masz jakąś pasję? Jaką?
5. Jaka książka zrobiła na Tobie największe wrażenie i dlaczego?
6. Jakie są trzy rzeczy, w których jesteś na prawdę dobra?
7. Czego całkowicie nowego ostatnio się nauczyłaś?
8. Wolisz iść wcześniej spać, czy wcześniej wstawać?
9. Co lub kto jest dla ciebie największą inspiracją?
10. Wolisz odpowiadać na zadawane Ci pytania, czy pytać?
11. Ulubiona piosenka? Wybierz tylko jedną.

Czekam na Wasze odpowiedzi! ;)


11.07.2015

Mydełka z Pszczelej Dolinki

Jakiś czas temu dzięki postowi na blogu Kasi natrafiłam na wzmiankę o Pszczelej Dolince i jako ogromna fanka tego typu produktów od razu postanowiłam, że jakieś cudeńka muszą być moje! I tak oto korzystając z darmowej dostawy zamówiłam i wczoraj wieczorem kurier dostarczył mi cudownie pachnące pudełeczko pełne ślicznych mydełek! :)


 
Prawdę mówiąc zaskoczyło mnie to, że mydełka wyglądają dużo lepiej niż na stronie są na prawdę ładne, ślicznie zapakowane no i wspaniale pachną.
Jako, że Pszczela Dolinka oferuje ogromy wybór mydełek, nie mogłam się zdecydować i w końcu wybór padł na:
Mydło naturalne kwiatowo - ziołowe
Nagietek i Konwalia - mydło naturalne kwiatowe
Jaśmin - mydło naturalne kwiatowe
Lemongrasowa biosiarka - mydło naturalne
 
Już nie mogę się doczekać kiedy zacznę ich używać (niestety najpierw musze zużyć stare).


 
Ponieważ, mydełka prezentują się na prawdę pięknie, nie mogłam się oprzeć i po prostu musiałam im zrobić małą sesję. Szczególnie urzekło mnie mydełko naturalne kwiatowo - ziołowe, pełne kolorowego suszu. ;)


10.07.2015

Paese - puder brązujący Sun of Egipt


Dzisiaj czas na kosmetyk, który zimą nada blasku, a latem podkreśli opaleniznę. ;)
Mineralny sypki puder brązujący Paese kupiłam już w zeszłym roku jakoś zimą na promocji, ponieważ pięknie połyskiwał na sklepowej półce i czysto nie mogłam się mu oprzeć, kupiłam chociażby dla samego patrzenia błyszczy się na prawdę cudownie. ;)



Puder nie zatyka porów, nie uczula, lekko rozprowadza się po skórze i dobrze do niej przylega nadając piękny równomierny blask. Produkt jest bardzo wydajny i przede wszystkim trwały. Bardzo dobrze się wtapia w skórę. Dostępny jest w 2 wariantach kolorystycznych
Sunset (ciemniejszy)
Sunrise (ja mam ten jaśniejszy)

Jak mówi producent:
Złożony jest całkowicie ze składników pochodzenia naturalnego, ponad 50% jego składu to perła.

Podsumowując jest to bardzo dobry produkt naszej rodzimej marki. Sprawdzi się nawet u osób z tłustą skórą i mieszaną (przetestowałam na sobie) i na prawdę efekt będzie niezły nawet po jakimś czasie. Idealny na zbliżające się letnie imprezy! ;)


Zdjęcia niestety nie oddają efektu, ponieważ były robione w dość pochmurny dzień i przy sztucznym świetle. Ale w rzeczywistości efekt daje bardzo, bardzo ładny myślę, że jest to jeden z tych kosmetyków do makijażu, które się kocha, ponieważ daje ogromne możliwości i wygląda  po prostu przepięknie. :)





A taką oto zamówioną paczuszkę od TRINY.pl przyniósł ostatnio kurier, wypełnioną zapasami maseczki drożdżowej Agafii :)



P.S. Dziękuję za nominacje od Piney do LBA, oczywiście odpowiem jak tylko znajdę chwilę, na spisisanie odpowiedzi, chciałabym, żeby były napisanee porządnie, a nie na szybko. :)

09.07.2015

Yves Rocher - Oliwka Tradition de Hammam


Muszę sie przyznać, że oliwkę dostałam jako prezent i gdyby nie to pewnie nigdy bym się nie dowiedziała, że jestem fanką oliwek pod prysznic! ;)

Jak mówi producent:
Oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym to kosmetyk, który pielęgnuje skórę w trakcie kąpieli pod prysznicem. Oliwka w złocistym kolorze, pod wpływem wody zmienia się na skórze w mleczną piankę, która (...) pozostawia skórę odżywioną, aksamitną w dotyku i zmysłowo pachnącą. Kosmetyk wykorzystuje tradycyjny, marokański składnik zwany "płynnym złotem Maroko" - olejek arganowy. (...) w 100% biologiczny - bez pestycydów, niemodyfikowany genetycznie, pozyskiwany tradycyjnymi metodami

Oliwka zawiera olejek arganowy, mający właściwości odżywcze i nawilżające. Po pierwsze produkt ma cudowny zapach, słodki lekko orientalny, no i wizualnie wygląda bardzo ładnie - bursztynowy kolor oliwki i poręczna buteleczka, tak tak lubię takie produkty, co oprócz działania wygladają uroczo ;)

Oliwka jest dość gesta, dobrze się rozprowadza i bardzo dobrze pieni. I muszę przyznać, że używanie jej to faktycznie sama przyjemność, skóra pozostaje gładka, miękka no i pięknie pachnie przez długi dugi czas! Myślę, że szczególnie nada się do skóry suchej, sprawdzi się też w codziennej pielęgncji.


Wady: cena i wydajność. To akurat minusy, których nie można nie zarzucić, 200 ml oliwki kosztuje w regularnej cenie ok. 30 zł, ja się cieszę, że swoją dostałam, chociaż wiem, że w promocyjnych cenach można ją kupić juz za ok. 15 zł, co wydaje się mniej rujnujące dla portfela. 

A Wy uzywałyście tej oliwki? A może macie inne typy? ;)



P.S. Czy Wy też macie problem z obserwatorami na bloggerze? ani dodac ani ruszyc ani nic? ;/ nie wiem już o co chodzi w tym miesiącu tak non stop.


08.07.2015

Fitomed - tonik oczyszczajacy ziołowy


Nie mogłam ostatnio dostać swojego ulubionego płynu oczarowego z Fitomedu nigdzie stacjonarnie, więc postanowiłam, że kupię jakiś zamiennik. W ręce wpadł mi akurat Tonik oczyszczający ziołowy również z Fitomedu, jako że wcześniej z produktami tej firmy dobrze mi się układało spróbowałam go bez większego zastanowienia.

Niestety już po pierwszym użyciu wiedziałam, że nie zastąpi on mojego ulubieńca, owszem przyjemnie oczyszcza i odświeża skórę, jednak pozostawia na niej nie przyjemną lepką powłokę, co szczególnie w takie upały jest nie zbyt pożądanym efektem. Co więcej po kilku minutach moja skóra się okropnie błyszczy, zatem mogę zapomnieć o używaniu go przed podkładem. Używam go zatem tylko w ciągu dnia jak nie wychodzę z domu, ze względu na "wizualne efekty", chociaż nie mogę narzekać na to jak oczyszcza, ponieważ tu akurat spisuje się dobrze, nie uczula, nie podrażnia, jednak ja potrzebuję zmatowienia skóry po toniku, nie dodatkowego natłuszczenia i lepkości. Bardzo lubię tą markę jednak niestety tym razem nie polubimy się z owym produktem.


Tonik znajduje się w poręcznej buteleczce z dozownikiem. Pachnie ziołowo, mi zdecydowanie to nie przeszkadza, chociaż myślę, że osoby nie lubiące tego typu zapachów mogą mieć z nim problem, z racji tego że jest dość intensywny.




Podsumowując: jak tylko znajdę gdzieś mój ukochany płyn oczarowy, jak nic zaopatrzę się w 3 kolejne buteleczki, żey tylko uniknąć takich atrakcji. ;)


A Wy używałyście produktów z tej serii?