czwartek, 27 sierpnia 2015

Konkurs - czyli pierwsze mini rozdanie!


Z okazji, że lato już niestety powoli dobiega końca postanowiłam umilić Wam trochę czas poprzez pierwsze mini rozdanie. Będzie słodko i na różowo, mam nadzieję, że te drobne prezenty przypadną Wam do gustu. ;)

Zatem do wygrania:
- Śliczne naklejki na paznokcie widoczne na zdjęciu (5 sztuk)
- Naklejki do French manicure
- Lakier Wibo w kolorze 12 z połyskującymi drobinkami
- Einstein lip therapy
- No i w końcu Brushegg czyli cudeńko do czyszczenia pędzli, które bardzo mnie urzekło w ostatnim czasie

Konkurs trwa, aż do 27.09, nagrody są nowiutkie, nieużywane, zastrzegam sobie, że losowanie odbędzie się tylko w przypadku, gdy zgłosi się minimum 20 osób.

Aby wziąć udział w I mini rozdaniu wystarczy być publicznym obserwatorem bloga oraz wypełnić formularz zgłoszenia:
1. Obserwuję jako:
2. E- mail:

Plus dodatkowo po 1 losie za udostępnienie:
3. na Google + (nick)
4. banneru (link)

Mam nadzieję, że Wam się spodoba ;) Zatem ZAPRASZAM do wzięcia udziału!

Banner :
Co jeszcze ważne:
Organizatorem rozdania oraz sponsorem nagród jest VersatileCorner.
Po losowaniu napiszę wiadomość do zwycięzcy, dotyczącą adresu wysyłki, na wiadomość zwrotną czekam 3 dni, potem zostanie wylosowana nowa osoba.
Wysyłka tylko na terenie Polski.
Organizowane rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).


środa, 26 sierpnia 2015

Oriflame The One - Illuskin foundation


Dzisiaj pora na krótką recenzję podkładu Oriflame. W związku, że dawno nic makijażowego nie było, a ja po tej dłuuuugiej przerwie próbuje ciągle jakoś nadrobić to piszę jak szalona.  :) 


The One Illuskin Foundation jest podkładem, który kupiłam, gdy zaprzestano produkcji mojego ulubieńca z Oriflame czyli Perfect Fusion. Niestety ten nie jest w stanie zastąpić swojego poprzednika, pomino chociażby niższej ceny i lepszego opakowania. Pierwsze co mi bardzo się nie spodobało to zapach, chemiczny, nieprzyjemny to jest to czego nie lubię w podkładach. Krycie jest poprawne chociaż mogłoby być odrobinę lepsze, nie lubię nakładać dużo podkładu, a tu niestety przy troszkę większej ilości tworzy się maska. Co więcej nie bardzo wiem do jakiej grupy go zakwalifikować raz mi totalnie wysuszy skórę, a raz natłuści, nie miałam takich przygód wcześniej bo zwykle, byłam w stanie określić co jest nie tak, a tu loteria.
Na duży plus zasługuje buteleczka w jakiej się znajduje, mała, szklana, poręczna z dozownikiem, bardzo przyjemna aplikacja, w dodatku konsystencja też bardzo dobra, nie leje się, ale nie jest też zbyt gęsta. Nie uczulił, mnie ani nie podrażnił więc za to też duży plus, ponieważ niestety mam z tym problemy i muszę uważać co nakładam na twarz.

Podsumowując, dla mniej wymagającej cery może się sprawdzić u mnie niestety tak jak mówiłam to loteria, bardzo lubię podkłady z Oriflame, jednak ten nie będzie moim następcą idealnego Perfect Fusion.

A już w krótce mam dla was małą niespodziankę na zakończenie wakacji, baaardzo słodką i totalnie różową (chociaż nie, nie jestem jakąś specjalną fanką tego koloru;)

P.S. W związku z tym, że ostatnio nazbierało mi się sporo kosmetyków, których niestety ja nie używam, a są nowiutkie wystawiłam, kilka z nich na allegro może coś Wam wpadnie w oko zapraszam TU ;)

A Wy co sądzicie o podkładach z Oriflame?

Shinybox - Sierpień 2015


Po ostatnich Shinybox'ach niewiele oczekiwałam poprzednie 2 edycje nie powalały, były raczej dobre, bądź przeciętne, dlatego też nie czekałam jakoś specjalnie na tę sierpniową z obawy, że znów nie będę zadowolona w pełni.


 Jednak muszę z wielką radością stwierdzić, że w tym miesiącu Shinybox prawdziwie mnie zaskoczył i to bardzo pozytywnie, pudełko ma na prawdę świetną zawartość, no może poza tatuażami, z którymi nie bardzo wiem co zrobić ;)



W sierpniowym pudełeczku znajdziemy:
- MOKOSH olej lniany kosmetyczny
- YASUMI maseczka regenerująca na noc
- SYLVECO lipowy Płyn micelarny
- LIV DELANO Oriental Touch Sorbet do rąk
- INGRID COSMETICS lub SILCARE lakier do paznokci (mi przypadł jasnoróżowy Silcare z czego się cieszę, ponieważ czerwonych lakierów już mam nadmiar)
- SILVERTATTOO zestaw tatuaży ozdobnych
- SKIN79 Krem BB próbka jako gratis

Wszystkie produkty były pełnowymiarowe z czego bardzo się cieszę w dodatku większość będę testować po raz pierwszy.


Nowa edycja równiez zapowiada się ciekawie, podobno mamy w niej znaleźć, aż 7 pełnowymiarowych produktów. :)

A Wam jak się podoba najnowszy Shinybox?



wtorek, 25 sierpnia 2015

Kringle Candle - Hot chocolate


Tym razem typowo aromatycznie i coś nowego, ponieważ wcześniej nie było żadnych wzmianek o Kringle Candle, czyli kolejnej alternatywie dla Yankee Candle. 

Zatem pora na zapach Hot chocolate:

Głęboki, bogaty aromat gorących ziaren kakaowca z nutą słodyczy.

I faktycznie zapach jest piękny, słodka gorąca czekolada, idealna na jesienno - zimowy wieczór przy kominku i w kocyku. Zapach jest naturalny, nie sztuczny bardzo ciepły przyjemny, z resztą myślę, że obrazek na świeczce mówi sam za siebie. ;)

Ja wybrałam tym razem daylight czyli po prostu większy tealight, ma on wagę 52g i może się palić aż do 12 h, ale tutaj uwaga, jak wszystkie tego typu świeczki ważna jest dbałość o knot i odpowiednie spalanie świeczki, niby malutka, ale jednak. Moje obie świeczki wypaliły się do połowy (bo knot cały spalony) i pozostał sam wosk, ja mam możliwość przełożenia tego do kominka, bo szkoda wywalić pół świeczki, ale dla kogoś, kto nie ma kominka to stracone pieniążki tylko. Dlatego jeżeli decydujecie się na jakąś formę z knotem warto zwrócić na to uwagę.

Opakowanie: Świeczka zamknięta jest w praktycznym plastikowym pudełeczku z pokrywką, co ułatwia przechowywanie, co bardzo mi się podoba.

A Wy miałyście już jakieś zapachy Kringle Candle? :)


Farmona - Let's celebrate - Pinacolada


W trakcie wakacji jadąc na wschód Polski oczekiwałam, że znajdę tam masę sklepików oferujących mi cudowne naturalne rosyjskie kosmetyków za względne ceny, ku mojemu zdziwieniu malutkich sklepików zielarskich było pełno, wszystkie porządne zaopatrzone w jedne z moich ulubionych kosmetyków, tylko niestety było jedno ale ceny były dużo wyższe niż u mnie nie wspominając już o tym co można dostać w internecie, no cóż jak widać u źródła najdrożej :) Moje zakupy zatem skończyły się na masce łopianowej do włosów Babci Agafii i jednej z jej maseczek do twarzy, za to przywiozłam plik pomysłów i przepisów na wschodnie pyszności ;)

Ale wracając do tematyki bloga i pozostając w tematyce peelingów ostatnio zauważyłam, że coraz częściej słychać o serii Let's celebrate Farmony, więc chyba czas opisać również moje wrażenia po przetestowaniu tego kosmetyku. :)
Kupiłam ten peeling przy okazji zakupów w Hebe już bardzo dawno temu, jakoś na początku jak seria wchodziła na rynek, a zmęczyłam go dopiero niedawno.

Do wyboru mamy szereg zapachów inspirowanych drinkami, w Let's celebrate znajdziemy zatem:
- Mojito
- Cosmopolitan 
- Tequila Sunrise
- Pinacolada

Ja wybrałam Pinacolade, jakoś zapach był najbardziej przyjemny i po prostu mi odpowiadał, ananasowo - kokosowy dość mocny, faktycznie przywołuje na myśl pyszną Pinacoladę ;)
Peeling miał dość małe drobinki, nie zdzierał raczej był bardzo delikatny, faktycznie o kremowej konsystencji co akurat bardzo mi odpowiadało. Zdecydowałam się na malutką buteleczkę produktu (100 ml) i to akurat mnie ucieszyło, jak wcześniej pisałam męczyłam go kilka miesięcy. Opakowany jest w twarda butelkę z dozownikiem, ja zawsze odkręcałam ją całą ponieważ peelingu nie szło wydobyć, szczególnie już pod koniec, twarda butelka skutecznie to utrudniała.

Po użyciu, nic specjalnego nie zaobserwowałam, efekt jak po zwykłym żelu, ładny zapach, czysto, ale nic poza tym. Lubię produkty Farmony, ale jakoś w tych chyba się jakoś specjalnie nie polubię, zapach piękny, ale generalnie chyba wolę pić Pinacoladę czy Mojito niż się nimi myć. ;)



A Wy miałyście coś z serii Let's celebrate? 

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Kosmetyki Anovia - peeling, balsam, krem BB


 Po baaardzo długiej przerwie powracam, zaczynając od krótkiej recenzji kosmetyków Anovia, które mogłam testować w czasie wakacji dzięki SAFIRA Klub.


 Anovia balsam do ciała Sensitive & Kind z wyciągiem z aloesu i olejkiem awokado.


Sładniki (INCI): Aqua (Water), Ethylhexyl Palmitate, Glycerin, Gliceryl Stearate SE, Cetearyl Alcohol, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, PEG-20 Stearate, Phenoxyethanol, Triethanolamine. Carbomer, Parfum, Diazolidinyl Urea, Persea Gratssima (Avocado) Oil, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Ethylhexylglycerin, Polyaminopropyl Biguanide, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, CI 42090

Balsam zamknięty jest w poręcznej buteleczce z dozownikiem, dzięki czemu w użytkowaniu jest bardzo przyjemny. Ma delikatny dość świeży zapach, który nie utrzymuje się na skórze jakoś specjalnie długo.
Ja testowałam swój balsam w czasie wyjazdu w ogromnym upale i sprawdził się bardzo dobrze, skóra była nawilżona, przyjemna w dotyku, ale nie kleiłam się (na szczęście) do niczego, ponieważ szybko się wchłaniał i nie spływał. Jednym słowem produkt jak najbardziej na plus. Sprawdzi się zarówno w podróży jak i w domu. :)


  Anovia cukrowy peeling do ciała


Składniki (INCI): Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, DMDM Hydantoin, Sucrose, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Parfum, Limonene, Citral, Linalool, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Citronellol, CI 19140, CI 15985

Peeling zamkniety jest w miękkiej butelce, ma rześki zapach owoców cytrusowych, co bardzo mi się podobało w upalne dni ;) Ma konsystencję żelową, dobrze się rozprowadza, nie jest to może silnie zdzierający peeling, raczej dość delikatny, ale jak najbardziej sprawdza się. Oczyszcza i wygładza skórę, nie powodując podrażnień. Kolejny z produktów, który przypadł mi do gustu, szczególnie wtedy, kiedy nie miałam ochoty na porządny peeling, a raczej na delikatne oczyszczenie.


Anovia krem BB w wersji jasnej


Składniki (INCI): Aqua (Water), Ethylhexyl Methoxycinnamate, CI 77891, C12-15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Octocrylene, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, PEG-100 Stearate, CI 77492, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Magnesium Aluminum Silicate, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, PEG-20 Stearate, Xanthan Gum, CI 77491, Phenoxyethanol, Diazolidinyl Urea, CI 77499, Parfum, Tocopheryl Acetate, Methylparaben, Ethylparaben, Limonene

Jeżeli chodzi o krem BB jest to produkt, który niestety najmniej mnie zadowolił, ale tylko z racji tego, że pomimo wersji jasnej, był dla mnie odrobinę za ciemny nawet w porze letniej, więc raczej nie będę mogła go zużyć. Dlatego też niewiele mogę powiedzieć na jego temat, konsystencję ma przyjemną, dobrze się rozprowadza, ma przyjemny zapach i nie tworzy efektu maski.



 Jeżeli nie znacie jeszcze kosmetyków Anovia, zapraszam do Sklepu SAFIRY,
ja muszę się przyznać, że sama znalazłam tam jeszcze kilka pozycji, które chętnie kiedyś zakupię. ;)



sobota, 15 sierpnia 2015

Inspiered By ... Charlize Mistery Edycja I


Pierwsze pudełko Inspired By i już trafione w 10! Ja wybrałam zestaw od Charlize Mystery, ponieważ ze wszystkich zestawów zawartość tego pudełeczka, a właściwie pudła wydawała mi się najciekawsza. Co więcej co tu dużo mówić była na nie też promocja więc jak zawsze nie umiałam sobie tego odmówić.
W zestawie otrzymujemy krótki list od Autora pudełka i oczywiście kartę ze spisem wszystkich produktów.

A co znajdujemy w środku:
Płyn Micelarny Sensibio H2O Bioderma jak najbardziej na plus, Bioderma juz dawno za mną chodziła więc cieszę się ogromnie.
Anatomicals Owocowy Żel pod Prysznic, produkt zapach ma niesamowity, całe pudełko przeszło nim i pierwsze co po jego otworzeniu, można było poczuć zapach żelu. 
Od marki 4 Pory roku dostajemy, aż 2 produkty: Odżywką 5w1 do Paznokci oraz Serum do Rąk i Paznokci, przyjmę wszystko do rąk i paznokci w dużej ilości, tego nigdy za wiele.
Dalej mamy Biosiarczkowy Żel do Mycia Twarzy od marki Balneokosmetyki. Idealny do mojej cery. :))
I na koniec czekoladki Wedel - Wedlowskie Desery 3 Smaki i o ile nie przepadam za słodką, mleczną czekoladą o tyle Panna Cotta jest bardzo, bardzo udana i zniknęła szybciutko ;)

Prawdę mówiąc jestem zadowolona w 100% z każdego produktu, a to w przypadku zakupu pudełek nie zdarza się często. Wyjątkowo dobrze dobrane produkty kosmetyczne, ale nie powiem książka "(Nie) mam się w co ubrać" i czekoladki też zawsze się przydadzą. Zdecydowanie chyba najlepsze pudełko jakie do tej pory miałam, jak najbardziej na tak, czekam z niecierpliwością na kolejną edycję. ;)


Poniżej porównanie wielkości zwykłych pudełeczek do tych z Inspired by, różnica jak widać spora :)